poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Trzy drogi prowadzące do przedłużenia życia


Problemem dotychczasowych sukcesów medycyny związanych z przedłużeniem średniej długości życia, jest to, że generalnie wydłużył się okres, który starsi ludzie muszą spędzić w gorszym stanie zdrowia.

To co zdarza się obecnie najczęściej to sytuacja, kiedy w wieku średnim pojawiają się pierwsze objawy rozmaitych chorób przewlekłych (chorób serca, choroby wieńcowej, osteoporozy, nadciśnienia, chorób nowotworowych), które następnie rozwijają się i skazują chorego na borykanie się z nimi przez resztę życia.

Profesor Blumberg, który jest szefem Laboratorium Badań nad Antyoksydantami w Centrum Żywienia na Uniwersytecie Tufts w Bostonie, zauważa iż trzeba zmieniać stereotypy dotyczące starości. Często związane z bezradnością, chorobą oraz wysokimi kosztami leczenia. Trzeba na miarę własnych możliwości czynić to o czym wiemy, że jest rozsądne, odpowiedzialne i efektywne w zapobieganiu kompilkacjom starości.

Zebrane dotąd dane statystyczne i badawcze wskazują, że istnieją sposoby aby odwlec pojawienie się tych pierwszych objawów chorobowych. Przesuwając ich pojawienie się nawet o 20-30 lat w przyszłość. Zebrane dotąd informacje wskazują jasno, że odżywiając się we właściwy sposób, wybierając zdrową żywność i stosując odpowiednie dodatki do żywności można opóźnić pojawienie się objawów wielu chorób przewlekłych.

Trzy poniższe zasady dotyczące trybu życia, zgodnie z opinią Prof. Jeffrey'a Blumberga, mają znaczący wpływ na stan zdrowia ludzi. Są także sposobem na przezwyciężenie zbliżającego się kryzysu zdrowotnego, jaki może mieć miejsce w najbliższym czasie.

1. Należy spożywać więcej bogatych w antyoksydanty warzyw i owoców takich jak: brokuły, marchew, brzoskwinie.
2. Należy regularnie podejmować umiarkowany wysiłek fizyczny, co zachowuje w dobrej kondycji układ krążenia, wzmacnia serce, układ mięśniowy oraz zmniejsza ryzyko osteoporozy.
3. Należy rozważyć suplementację antyoksydantów, które zwykle w procesach przygotowywania żywności ulegają degradacji.



niedziela, 22 kwietnia 2012

Jedzenie a ćwiczenia


To prawda, że posiłek i ćwiczenia powinien dzielić pewien okres czasu. 

Czasami mówi się, że po jedzeniu odczekać należy co najmniej dwie godziny. Czas ten wydłużany jest dodatkowo jeśli wybieramy się na basen. Tak naprawdę jednak najważniejszy jest tutaj skład danego posiłku. To jak długo poszczególne jego składniki zalegać będą w żołądku i podlegać będą w nim procesom trawienia.

Nasz organizm działa na zasadzie wzajemnych oddziaływań na siebie poszczególnych narządów i układów. Czasem to działanie wyklucza jeden narząd, na rzecz innego. Część ciała, która akurat zmuszona jest do intensywnej pracy wynikającej czy to z trawienia pokarmu czy z treningu, potrzebuje zwiększonej ilości tlenu oraz składników odżywczych. Dostarczone muszą one zostać do każdej jego komórki wraz z krwią. Zjawisko to zgodne jest z zasadą, iż najlepiej działa ta część ciała, która jest najlepiej ukrwiona.

W związku z tym, po posiłku, podczas trawienia, to układ pokarmowy, a przede wszystkim żołądek są narządami, do których krew tłoczona jest w zwiększonej ilości.Dzieje się to na skutek rozszerzenia włosowatych naczyń krwionośnych tego organu. W tym samym czasie naczynia, które doprowadzają krew do innych narządów znajdują się w stanie lekkiego skurczu. Podobnie podczas treningu to pracujące mięśnie są najlepiej ukrwione. Można powiedzieć, że wszystkie pozostałe organy, w tym układ pokarmowy, znajdują się w stanie uśpienia.

Stąd jeśli trening będzie miał miejsce zbyt szybko po posiłku, kiedy pokarm nie zdąży jeszcze opuścić żołądka, dojść może do nieprzyjemnych bólów brzucha, wymiotów, wzdęć. Zahamowany zostanie wówczas bowiem proces trawienia, gdyż krew z układu pokarmowego odpłynąć będzie musiała do pracujących mięśni.

Tak zatem bardzo istotne jest to, jaki posiłek poprzedzał będzie ćwiczenia. Jeśli będzie to coś lekkostrawnego, trening możemy rozpocząć nawet już po 1 – 1,5 godzinie po posiłku. Jeśli jednak danie które zjedliśmy będzie odznaczało się długim okresem trawienia, czas ten należy wydłużyć. Z tych samych względów również zaraz po zakończeniu ćwiczeń nie należy sięgać po jedzenie. Warto zachować tutaj choćby pół godzinny odstęp czasu. 

Dla uzupełnienia utraconych podczas treningu elektrolitów i energii sięgnąć można po coś do picia, choćby po sok owocowy.



sobota, 21 kwietnia 2012

Naturalne i sztuczne antyoksydanty


Antyoksydanty są obecne w wielu produktach żywnościowych. Każdy kiedyś o nich słyszał bądź widział ich listę na etykiecie opakowania jakiegoś produktu.
Antyoksydanty odgrywają bardzo ważną rolę w zapewnieniu odpowiedniego smaku, koloru żywności oraz okresu przydatności do spożycia. Ich użycie w produktach zawierających tłuszcz sprawia iż opóźniony zostaje proces jełczenie z towarzyszącym temu charakterystycznym nieprzyjemnym zapachem.

Dobrym przykładem na działanie antyoksydantów jest zatrzymanie ciemnienia jabłka po skropieniu go sokiem z cytryny. Kwas askorbinowy, czyli witamina C, znajdująca się w wielu owocach cytrusowych jest naturalnym antyoksydantem. Dzięki swoim właściwościom często znajduje wykorzystanie w różnych produktach żywnościowych. Kwas askorbinowy i jego różne sole (E300 - E304) są dodawane do napojów bezalkoholowych, dżemów, mleka kondensowanego czy też kiełbas.

Tokoferol (E306 - E306), który należy do rodziny witaminy E, dodawany jest do produktów orzechów, ziaren słonecznika, soi, kukurydzy, oleju, margaryny i kakao. Odkąd oba związki stały się popularne i wzrosło na nie zapotrzebowanie, rozpoczęto produkować je sztucznie. Obecnie możliwe jest kopiowanie struktur molekularnych tych związków tak dokładnie, że nie ma różnic w budowie ani efekcie działania. Związki te są w zasadzie takie same jak oryginalne, występujące naturalnie w żywności, dlatego często czytamy 'identyczne z naturalnymi'. Doświadczenia dowodzą jednak iż związki sztucznie produkowane przez człowieka są mniej przyswajalne od swoich naturalnych odpowiedników.

Wytworzone przez człowieka sztuczne antyoksydanty są używane w takim samym stopniu jak naturalne. Najważniejsze z nich należą do grupy galusan (E310 - E312). Galusany są dodawane przeważnie do olejów roślinnych i margaryn, w celu zachowania dobrego smaku i niedopuszczenia do ich zjełczenia. Dwa inne sztuczne antyoksydanty, które nie należą do powyższej grupy to butylohydroksyanizol (BHA; E320) i butylohydroksytoluen (BHT; E321).

Pomimo, że witaminy C i E mają korzystny wpływ na nasz organizm, to nakładane są oficjalne limity co do ilości ich użycia jako antyoksydantów w artykułach żywnościowych. Dyrektywy Unii Europejskiej wymagają umieszczania na opakowaniu listy wszystkich substancji dodatkowych, w tym wszystkich antyoksydantów, wraz z numerem symbolu E.

Aby zwiększyć zakres działania naturalnych antyoksydantów podejmowane są próby uzyskania nowych substancji roślinnych o działaniu antyoksydacyjnym. Jest to dość trudne, ponieważ naturalne substancje posiadają często niepożądane cechy. Naukowcy odkryli, że wiele substancji roślinnych, obecnych np. w szałwi i rozmarynie, jest skutecznymi antyoksydantami.

Jednakże zawsze należy brać pod uwagę dwa problemy. Po pierwsze, substancje naturalnie występujące w żywności nie są automatycznie bezpieczne dla ludzi. Po drugie, naturalne substancje roślinne często mają silny, charakterystyczny smak. Tak więc nowo odkryte substancje nie zawsze są użyteczne do produkcji środków żywnościowych. W przypadku gdy mogą być używane, muszą przejść wiele procedur zabezpieczających, jak np. określenie ich dopuszczalnej zawartości w dodatkach do żywności oraz umieszczenie ich nazw w przepisach ustawodawczych.
Skoro więc zamierzasz zadbać o swój organizm, upewnij się że produkt który chcesz nabyć posiada odpowiednie zezwolenia. Najlepiej gdy jest to produkt który ma już swoją "historię" i możesz zapytać innych ludzi o jego działanie.

Dzisiaj już wiesz jakie znaczenie mają antyoksydanty w produkcji żywności.



piątek, 20 kwietnia 2012

Czym są przeciwutleniacze?


Przeciwutleniacze są od zawsze przyswajane przez nasz organizm głównie z pożywieniem w naturalnej formie. 

Działają jako pewien rodzaj tarczy obronnej, chroniąc nasz organizm przed wolnymi rodnikami, które powstają m.in. w wyniku procesu oddychania.

W zdrowym organizmie poziom wolnych rodników powstających w wyniku oddychania nie przekracza 5%, jednak ich ilość może rosnąć na skutek działania hormonów, nieodpowiedniego trybu życia, nałogów, braku odpoczynku, niewłaściwego odżywiania.

Wolne rodniki przyłączają się do białka, tłuszczów, doprowadzając do uszkodzenia komórek. Badania dowodzą iż niski poziom antyoksydantów w organizmie przyśpiesza procesy które niszczą tkankę skórną, tkanki. Wysoki poziom wolnych rodników utrudnia autoregenerację komórek, powodując nie tylko starzenie się skóry, lecz także przyczynia się do powstania nowotworów, zapaleń stawów, astmy, niektórych chorób serca, sklerozy, choroby Alzheimera, choroby Parkinsona i zwyrodnieniowych chorób oka.

Badania dowodzą iż naturalne przeciwutleniacze dostarczone organizmowi mogą pomóc w zapobieganiu wielu dolegliwości, schorzeń, a nawet chorobom oraz spowolnić proces starzenia.



czwartek, 19 kwietnia 2012

Starsze panie...


Starsze panie pijące niewielkie ilości alkoholu mają nieco większą sprawność umysłową od tych, które całkowicie zrezygnowały z alkoholu - stwierdzili naukowcy po przeprowadzeniu badań z udziałem 7 tys. starszych kobiet.
Naukowcy z Wake Forest University Baptist Medical Center dowodzą, że alkohol najbardziej poprawia u kobiet w podeszłym wieku zdolności werbalne.
- Nasze badanie potwierdza inne opracowania sugerujące, że starsze kobiety wybierające picie alkoholu i nie mające ku temu przeciwwskazań zdrowotnych, w przypadku niewielkich dawek alkoholu nie tracą zdolności
poznawczych i odnoszą korzyści umysłowe - twierdzi lider zespołu badawczego, dr Mark Espeland.

Wyniki badania zostały opublikowane w czasopiśmie "Neuroepidemiology". Wskazują one, że kobiety przyznające się do picia dwóch czy trzech drinków dziennie mają lepsze wyniki testów dotyczących ogólnych zdolności poznawczych, jak koncentracja, język, pamięć i myślenie abstrakcyjne.

Kobiety te były najlepsze w zdolnościach werbalnych - pijące przynajmniej jednego drinka dziennie wypadały korzystniej w testach ze słownictwa i płynności wymowy.


niedziela, 15 kwietnia 2012

Biologiczna tarcza przeciw oksydantom


W miarę jak się starzejesz, normalna zdolność Twojego organizmu do regeneracji i zdrowienia zmniejsza się, powodując wszystkie symptomy starzenia się. Odpowiedzialne za tą całą degenerację są wolne rodniki. Wolne rodniki po prostu sprawiają, że wyglądasz staro.

Nauka jednak zaobserwowała coś nadzwyczajnego: Antyoksydanty ostudzają wolne rodniki i spowalniają
symptomy procesów starzenia się. Antyoksydanty tak właściwie zapobiegają rozkładowi komórki poprzez
dostarczanie potrzebnych elektronów do neutralizowania wolnych rodników. Tak właśnie Twój organizm radzi sobie z nadmiarem stresu w szaleńczym trybie życia, i coraz większą ilością zanieczyszczenia w otaczającym nas świecie.

Obfita ilość antyoksydantów znajduje się w świeżych owocach i warzywach, które są niezastąpionym składnikiem zdrowej diety.

Niestety, w dzisiejszych czasach, zamiast owoców i warzyw jemy pożywienie przetworzone, rafinowane
i syntetyczne z pustymi kaloriami. Nawet, jeśli jesz warzywa i owoce, mogą one zawierać niewystarczająco
dużo nutrietów przez zubożoną ziemię, zanieczyszczenie środowiska i inne czynniki.

A dobre odżywianie polega przecież na różnorodności. Potrzebujesz całej gamy różnych owoców, warzyw i roślin by otrzymać kompletny wachlarz antyoksydantów, by uzyskać najlepsze skutki. 


piątek, 13 kwietnia 2012

Najgroźniejszy tłuszcz świata


Przyzwyczailiśmy się do myśli, że w walce o szczupłą i zdrową sylwetkę najważniejsze są kalorie. 

Większość diet zaleca, aby dokładnie wyliczać, ile w posiłku znajduje się kalorii, i gdy jest ich za dużo -
eliminować je. Okazuje się jednak, że to zdecydowanie za mało.

Podczas zjazdu Amerykańskiego Stowarzyszenia Diabetologicznego, który odbywa się w Waszyngtonie, przedstawiono wyniki badań pokazujące, że ważna jest nie tylko ilość, ale również jakość tego, co jemy. Naukowcy z Wake Forest University dowiedli, że spożywanie pokarmu zawierającego tę samą ilość kalorii, lecz inne rodzaje tłuszczów może w różny sposób odbić się na naszej wadze i zdrowiu. Konkretnie chodzi o tzw. tłuszcze trans.

Tłuszcze trans (właściwa nazwa to izomery trans kwasów tłuszczowych) powstają podczas utwardzania olejów roślinnych. Ten proces technologiczny jest powszechnie wykorzystywany w przemyśle spożywczym.
Oleje roślinne mogą być utwardzane przez uwodornienie, czyli dodanie wodoru pod wysokim ciśnieniem. Powstają przy tym jednak szkodliwe dla zdrowia tłuszcze trans. W ten sposób otrzymujemy np. twarde margaryny, ale nie tylko.

- Mało, kto zdaje sobie sprawę, że również w wielu innych produktach, jak np. niektórych zupkach w proszku, chrupkach, słodyczach, większości gotowych wyrobów cukierniczych i fast foodów czy słonych
przekąsek, znajdują się duże ilości tych związków - mówi dr Agnieszka Jarosz z Instytutu Żywności i Żywienia. - Tymczasem to właśnie ten rodzaj tłuszczów od dawna znajduje się na czarnej liście czynników
zwiększających ryzyko choroby niedokrwiennej serca, nawet w większym stopniu niż tłuszcze nasycone, które konsumujemy, jedząc mięso zwierząt.


Koczkodany puchną

Tłuszcze uważane są za jednego z głównych sprawców epidemii otyłości na świecie. Aby temu przeciwdziałać, lekarze od lat nakłaniają nas do ograniczenia ilości pokarmów zawierających ten groźny składnik. Teraz jednak okazuje się, że samo zmniejszenie porcji frytek czy zjedzenie jednego kawałka ciasta zamiast dwóch to za mało. - Dni, kiedy myśleliśmy o tych tłuszczach tylko w kontekście kalorii, odchodzą w
niepamięć. Szczególnie, jeżeli chodzi o tłuszcze trans. Od dziś wiemy, że są znacznie bardziej niebezpieczne, niż sądzono. To tłuszcze-zabójcy - stwierdziła Kylie Kavanagh, główna autorka badań, w których obserwowano wpływ tłuszczów na małpy - koczkodany zielone.

51 zwierzętom każdego dnia dostarczano identyczną ilość kalorii. 35 proc. z nich pochodziło z tłuszczów. - Taka liczba kalorii powinna zapewnić małpom prawidłową wagę, ale w żadnym wypadku jej nie
zwiększać - komentuje prof. Lawrence Rudel, kierujący Programem Badań nad Tłuszczami i nadzorujący pracę Kavanagh. Połowa małp dostawała 8 proc. swoich dziennych kalorii w postaci tłuszczów trans (badacze z USA porównali to do sytuacji, w której człowiek spożywa każdego dnia jednego cheeseburgera z frytkami). Reszta zwierząt otrzymywała owe 8 proc. pod postacią tłuszczów nienasyconych, np. z oliwy z oliwek. Po sześciu latach (to odpowiednik 20 lat u ludzi) okazało się, że małpy, które karmiono zdrowszymi tłuszczami nienasyconymi, przytyły tylko o 1, 8 proc, te zaś, w których diecie były tłuszcze trans, aż o 7,2. proc.

- Byliśmy zaskoczeni - relacjonowała na kongresie Kavanagh. - Pomimo naszych wysiłków, aby zwierzęta nie przybierały na wadze, one wciąż tyły i tyły. Doszliśmy do wniosku, że choć kalorii było tyle samo, spożywanie tłuszczów trans sprawiło, że nasze koczkodany puchły. Cała ta dodatkowa masa tłuszczu odłożyła się w najgorszym z możliwych miejsc, czyli na brzuchu.

Wędrujący tłuszcz

Za pomocą tomografu komputerowego naukowcy zmierzyli ilość tkanki tłuszczowej na brzuchach koczkodanów. Te małpy, które odżywiały się tłuszczami trans, miały jej aż o 30 proc. więcej. - Podejrzewamy też, że pod wpływem diety część tkanki tłuszczowej znajdującej się w innych częściach ciała przesunęła się na brzuch - poinformowała Kavanagh. Ta ostatnia uwaga jest o tyle ważna, że coraz więcej ekspertów przychyla się do poglądu, że właśnie ilość tkanki tłuszczowej w okolicy brzucha, a nie na przykład wskaźnik BMI (stosunek wagi ciała do kwadratu wzrostu), jest najważniejszym wyznacznikiem nadwagi i otyłości, a zarazem czynnikiem zwiększającym prawdopodobieństwo np. ewentualnej cukrzycy czy kłopotów z krążeniem.

- Wyniki tych badań dowodzą, że dieta bogata w tłuszcze trans powoduje przesunięcie się tkanki tłuszczowej w rejon brzucha i zwiększa masę ciała nawet wtedy, gdy kontrolujemy ilość kalorii zawartą w naszej diecie - tłumaczy Rudel.

Małpy karmione tłuszczami trans miały ponadto więcej glukozy we krwi, stawały się też oporne na insulinę (hormon odpowiedzialny właśnie za regulowanie stężenia glukozy w naszej krwi), co wskazywało na początki
cukrzycy. Badacze z Wake Forest University podejrzewają, że szkodliwe substancje mogą np. pobudzać trzustkę do produkcji większej ilości insuliny, co paradoksalnie sprawia, że organizm staje się na nią coraz
bardziej odporny.

- Ludzie, którzy jedzą tłuszcze trans, wchodzą na zabójczą dla zdrowia drogę - podsumowała swoją prezentację Kavanagh.

Co zrobić, by temu zaradzić? Rozwiązanie wydaje się proste: trzeba wyeliminować z diety tłuszcze trans. Z tym postulatem zgadza się większość ekspertów. Podejmowane są już pierwsze działania.Jedna z największych amerykańskich sieci fast foodów - Wendy's - poinformowała, że nie będzie już wykorzystywać olejów utwardzanych za pomocą wodoru. Wszyscy producenci żywności w USA muszą umieszczać na opakowaniach swoich produktów informację o ilości tłuszczów trans. Z kolei Duńczycy ustalili nieprzekraczalną zawartość tłuszczy trans w produktach spożywczych na 2 proc. 

W Polsce nikt jeszcze takiej normy nie ustalił.


Oceń stan swojego zdrowia - dieta