Legalny alkohol stał się głównym narzędziem do obniżania inteligencji u ludzi, a im ciemniejszy naród tym łatwiej się nim rządzi.
Substancja ta robi nie tylko spustoszenie w umyśle konsumenta, ale także w całym organizmie, który po prostu w kontakcie z tą trucizną zaczyna gnić. Alkohol postrzegany jest u nas w kategoriach używki, mało kto postrzega go w kategorii twardego narkotyku jakim w rzeczywistości jest.
Substancja ta wg. badań europejskiej agencji zdrowia zajmuje 3 miejsce na liście najniebezpieczniejszych narkotyków zaraz za heroiną. Samo słowo używka przeniknęło do świadomości społecznej za sprawą lobbingu korporacji oferujących alkohole, papierosy i kawę. Patrząc na statystyki spożywania tej używki w formie wódki, wina, czy piwa nasuwa się myśl, że nasze społeczeństwo słabo jest zaznajomione z niebezpieczeństwem zdrowotnym, umysłowym i społecznym jakie niesie konsumowanie tego narkotyku.
Niestety politykom jest na rękę, abyśmy dalej go spożywali jednocześnie się degradując. Jeżeli chcemy się już napić to miejmy przynajmniej świadomość po jakiego rodzaju substancję sięgamy.
Film ten przedstawia w jaki sposób elity przez wielki używały alkoholu do ogłupiania i wyzyskiwania społeczeństw.
Każda książka mająca jakikolwiek związek z indeksem glikemicznym zapewne przerazi Cię takimi oto stwierdzeniami:
*IG piwa = 110 *piwo to cukier (maltoza) w płynie *piwo to sadło w płynie *piwo możesz pić, ale małe (330 ml!) i raz na kilka miesięcy (że co?!) Otóż okazuje się, że to nieprawda.
Każdy, kto kiedyś przestrzegał zasad diety opartej na IG z bólem serca musiał się niestety rozstać z piwem. Ja sama byłam naprawdę zła, gdy zobaczyłam straszące mnie 110 w tabelce z wartościami IG produktów. O razu zaznaczam, że to co przeczytacie poniżej nie ma na celu namawiania Was do picia piwa, ani tym bardziej wywołania rewolucji w diabetycznym świecie. Ale czy nie mam racji mówiąc, że letnie popołudnia aż się proszą o kufelek zimnego piwa? ;) Postanowiłam obalić 7 znaczących mitów.
1. Piwo to głównie cukier. Otóż nie. Fakt, piwo otrzymuje się z jęczmienia, z którego powstaje słód zawierający maltozę, czyli cukier. Jednak podobnie jak w przypadku wina, w procesie fermentacji drożdże piwne zmieniają cukier w alkohol. W zasadzie większość dzisiejszych piw zawiera znikomą lub zerową ilość cukru. 2. Piwo ma wysoki indeks glikemiczny.
Jest to o tyle nieprawdziwe, że stwierdzenie to opiera się właśnie na przekonaniu, że piwo zawiera cukier (patrz 1.). Prawdziwe IG? W tym momencie jest w zasadzie niemożliwe do sprawdzenia. Trunek ten zawiera za mało węglowodanów. By zmierzyć IG “czegoś” potrzeba zjeść w ciągu 15 minut taką ilość danej rzeczy, by zawierała ona około 50 g węglowodanów. W przypadku piwa człowiek musiałby w ciągu kwadransa wypić 7,5 litra! 3. Piwo odpowiada za “brzuszek”.
Nie. Przypomnijcie sobie, ile przekąsek towarzyszyło waszemu piwku? “Brzuszek” jest wynikiem spożycia zbyt dużej ilości kalorii i braku ruchu. Piwo nie zawiera tłuszczu, więc na pewno samo Was nie utuczy. 4. W takim razie mogę pić piwo bez ograniczeń?
Patrz punkt 2. Jeżeli wypijesz hurtowe ilości piwa na pewno będzie miało ono wpływ na poziom glukozy we krwi.Aczkolwiek jedno piwko nie zaszkodzi ;). 5. Piwo tuczy.
Poruszone lekko w punkcie 3. Pamiętajcie - samo piwo NIGDY was nie utuczy! Zakładając, że nie spożywacie niczego innego - alkohol zawarty w piwie jest przetwarzany przez organizm w pierwszej kolejności, także obróbka węglowodanów, tłuszczu i białka spada na dalszy tor, co sprawia, że spowalnia także Wasz metabolizm. 6. Piwo podnosi poziom cholesterolu.
Nie. Piwo nie ma cholesterolu. 7. Nie ma znaczenia kolor piwa ani jego smak.
Ma, i to spore. Ciemne jak również smakowe piwa faktycznie mają wysokie IG, a to przez dodatek innych substancji słodzących, jak choćby miodu lub soku.
Piwo ma najwyższy indeks glikemiczny. 110! - więcej niż sam cukier. Wszystko co ma wysoki indeks glikemiczny to prosta droga do otyłosci i wielu chorób z tym związanych.
Piwo ma pH 4.0 - 4.5 - podobno zakwasza organizm.
Pojawiły się też plotki, że do piwa dodaje się żółć bydlecą zamiast chmielu, ale to było dementowane parokrotnie przez różne inspekcje, więc może to rzeczywiscie tylko plotka. Ale jak to jest z tymi inspekcjami?
Na każdym polu: polityki, ideologii, ekonomii, nauki,... świadomość różnorodnych manipulacji rośnie w społeczeństwie... P
owstała na ten temat nawet duża polska monografia (typu eseistycznego) - "Społeczeństwo zakłamane. Esej o społeczeństwie i kłamstwie" autorstwa Wojciecha Chudego.
Całość skwituję dramatycznym artykułem o jednym z wiekszych zakłamań ... państowych, a jednocześnie alarmem dotyczącym szkodliwości alkoholu, która to szkodliwość ogrania coraz większą ilość ludzi - głównie przez specyficzne uzależnianie, zwłaszcza młodzieży, właśnie poprzez wszechobecne piwo:
Wiele diet może poprawić coś u jednej osoby, ale nie zadziałać albo nawet pogorszyć sytuację u drugiej z powodu różnić w biochemii metabolicznej.
Tak jak wszyscy się różnimy, jeśli chodzi o nasz wygląd zewnętrzny, tak samo różnimy się na wewnętrznym poziomie (biochemii i fizjologii) - przetwarzamy pożywienie i wchłaniamy składniki odżywcze na różne sposoby. Kiedy zastosujesz dietę opartą na własnym typie metabolicznym, pozbędziesz się wielu problemów zdrowotnych.
Zajmując się swoimi problemami fragmentarycznie, tzn. likwidując jedynie symptomy, często uzyskujesz tymczasową ulgę. Tak naprawdę jednak sam problem nie znika. Często przenosi się on do innej części ciała albo powraca w krótkim okresie czasu.
W przeciwieństwie do tego, kiedy zastosujesz podejście oparte na własnym, unikalnym typie metabolicznym - zaspakajając specyficzne potrzeby biochemiczne organizmu wynikające z genetyki - twoje problemy zdrowotne będą eliminowane na poziomie przyczynowym i w ten sposób uzyskasz stałą poprawę i zdrowie.
Dieta stworzona przez lekarza dra Miercole (www.Mercola.com), który w pewnym momencie swojej praktyki lekarskiej doszedł do wniosku, że oficjalna medycyna za cel nie stawia sobie wyleczenie pacjenta, leczenie jako takie, polegające na likwidowaniu objawów choroby, nie zajmując się leżącymi u jej podłoża przyczynami.
Celem jest tu nie dobro pacjenta, ale zysk.
Dość powiedzieć, że w rankingach stron amerykańskich na temat zdrowia, strona dra Mercoli jest niezmiennie nr 1 i wielokrotnie były ponawiane próby blokowanie pojawiających się na niej informacji np. na temat Splendy - zamiennika aspartamu, konsekwentnie wycofywanego w Europie (ale nie w Polsce).
Dr Mercola na podstawie własnych badań i doświadczenia opracował dietę, która pozwala zachować dobrą kondycję fizyczną i psychiczną do końca życia. A na tym przecież wszystkim nam zależy, nieprawdaż?